sobota, 24 września 2016

Po sezonie 2016.

Nareszcie w domu.Mój mąż się rozchorował i dał się w końcu namówić do powrotu.W dzień było jeszcze nieźle,piękna pogoda.Ale noce za długie,rano bardzo zimno,do tego nie ma grzybów!
  Ten sezon był urozmaicony-wernisaż 3 świetnych akwarelistek w Bydgoszczy(miałam okazję poznać je osobiście) i moja wystawa o Zalewie Koronowskim-w Koronowie.Muszę jeszcze jechać po obrazy w październiku.
  Jacht jeszcze na wodzie,trzeba będzie go ściągnąć,przykryć,przywieźć resztę rzeczy.
   Kilka zdjęć z Zalewu i z wystaw:
Szczupaki mojego męża.

Wschód słońca w Sokole-Kuźnicy

Nasza łódż

Przystań w Pieczyskach.Zwróćcie uwagę na odbicia w wodzie.




Pieczyska-plaża.

Przy pomoście.

To jeszcze nie wszystkie moje zbiory.

Przepiękne akwarele Krystyny Lubański.

Zdzisi Arcimowicz malowanie na jedwabiu.


Moja wystawa w Koronowie.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Przed sezonem

Tyle było ważnych wydarzeń,ale nie chciało mi się pisać.Trudno to będzie teraz nadrobić.Jutro wreszcie wyjeżdżam,sezon bardzo się opóźnił z powodu remontu łódki.Największe upały przesiedziałam w domu.Mam nadzieję,że pogoda nadal będzie dopisywać.Na początku nawet byłam zadowolona,że jestem sama w domu,mogę robić,co chcę,nikomu nie przeszkadza bałagan,jaki zawsze robię podczas szycia.A szyłam tym razem lalki.Daleko im do takich,o jakich marzę i jakie podziwiam w internecie,ale trochę się nauczyłam na błędach.Po sezonie wrócę do tego.
   Inne zajęcie -to quilingowe  kartki.Córka poprosiła mnie o podziękowania dla pań z przedszkola Adamka.Rozpędziłam się i zrobiłam kilkanaście kartek,niektóre bez napisów,żeby można było je wykorzystać na różne okazje.Myślałam,że sprzedam coś na jarmarku z okazji Dnia Leśników i Myśliwych,ale nie było zainteresowania.Nie szły też obrazy ani lalki.Jeden obraz udało się sprzedać na Dniach Włocławka-i to wszystko.Najbardziej zainteresowane moimi obrazami były dzieci,jedna dziewczynka koniecznie chciała kupić koniki.Obniżyłam cenę,ale mama i tak pożałowała pieniędzy.
   Plener jak zwykle ,udany.Było kilku artystów profesjonalnych,między innymi Andrzej
Ciężko chory,nie miał siły malować,wyjechał po 3 dniach.Po powrocie do domu dowiedziałam się ,że nie żyje.Dlaczego muszą odchodzić najlepsi,a wielu drani ma się zupełnie dobrze?
   W tym roku nasze stowarzyszenie obchodzi 15-lecie.Trzeba to uczcić jakoś.Jeden z pomysłów-to 15 małych obrazków ,które goście będą mogli wygrać na loterii.Kupiłam i rozdałam małe podobrazia(20 x 20),każdy coś namaluje.Mnie spodobało się malowanie takich miniaturek,mam ich chyba kilkanaście,niektóre nie dokończone,musi wyschnąć pierwsza warstwa.Dokończę we wrześniu.Właściwie takie małe mogłabym malować na łódce.Pomyślę o tym,kiedy przyjedziemy w końcu lipca na zjazd rodzinny.
    No to teraz zdjęcia ...








To tylko kilka przykładów kartek.


Dwie miniaturki,inne jeszcze nie sfotografowane.

Kilka obrazów z pleneru.



Ten został u sponsora.


sobota, 21 maja 2016

Twórcze poszukiwania.

Ostatnie dni w domu.Od poniedziałku 10-dniowy plener,potem wyjazd nad wodę.Wczoraj był pl enerek z młodzieżą ,tym razem w marinie Zarzeczewo.Mam sentyment do tego miejsca,tam zaczęło się nasze żeglowanie.Pogoda piękna,miła atmosfera,dobra organizacja.Zobaczymy,jak się uda plener w Gołaszewie .W tym roku jest nas mniej,ale przyjedzie jeszcze grupka artystów profesjonalnych.Może się czegoś nauczymy.Farby już spakowane,przerwa w malowaniu,żeby potem lepiej smakowało.
    Ostatni dużo malowałam w trochę innym stylu.Miał na to wpływ kurs malowania.poza tym odkryłam amerykańską artystkę ,której prace mnie zachwyciły.Nie lubię kopiować,uważam,że trzeba malować tak,jak się czuje.Ale trochę próbowałam ją naśladować-przynajmniej szalonymi kolorami.Odeszłam wreszcie od zieleni i błękitów,teraz okres czerwono-pomarańczowy.Kilka przykładów poniżej.
wg  Erin Hanson

Z kursu malowania akryl,którego jednak nie lubię.

Wg Michaela Mc Kee

Praca inspirowana,ale nie pamiętam autora oryginału

Z kursu malowania

Na palecie były takie jaskrawe kolory

Poprawiłam stary obraz,wydawał mi sie za blady i bez wyrazu.

niedziela, 10 kwietnia 2016

Samokształcenie

Wiosna,wiosna...drzewa się zazieleniły niektóre zakwitły,sroczka wysiaduje jajka w starym (ale wyremontowanym)gnieździe za moim oknem.Trzeba pomyśleć o rozpoczęciu sezonu-nasze gniazdko też czeka remont.Na razie noce jeszcze za chłodne,żeby tam jechać do pracy.W maju plener,a przedtem wyjazdy do Warszawy i do Gdyni.Ostatnie dni na prace artystyczne w domu.
  Włóczki trochę ubyło,zrobiłam kilka lalek.Jeśli nie uda się sprzedać,to oddam je do domu dziecka.
Powstało też kilka nowych obrazów olejnych,kilka akwarelek.Ćwiczyłam różne techniki,tyle pasteli,kredek ,farb leży w szufladzie,a ja tak mało z nich korzystam.Uczestniczyłam w kursie malowania on line,wykonywałam ćwiczenia,niestety za późno się dowiedziałam-już koniec.Następny kurs będzie na przełomie maja i czerwca,ale prawdopodobnie nie będę wtedy miała dostępu do komputera.Szkoda,bo można się wiele nauczyć.Był rysunek,malowanie akwarelą,szkicowanie,portret-i inne ciekawe tematy.Mam nadzieję,że po sezonie jeszcze się na coś załapię.Te kursy prowadzą rosyjscy artyści,na coś się przydała znajomość języka.Podwójna korzyść-malowanie i doskonalenie rosyjskiego,przynajmniej rozumienia ze słuchu.Trudno mi tylko pisać,nie mam rosyjskiej klawiatury,a można było zadawać pytania.
   No to czas na prezentację.
Olejny na podst zdjęcia

Olejny-zadanie z kursu

Z tęsknoty za wodą

Na wystawę o Włocławku(zbiorową)

Lalki szydełkowe-cała gromadka.Jedna jeszcze w fazie produkcji.

Para zajączków

Kot -kredki ołówkowe i suche pastele

Kredki

Węgiel

Suche pastele

niedziela, 28 lutego 2016

Zniechęcenie

Dawno tu nie zaglądałam,chyba jednak blogowanie nie jest moim powołaniem.Piszę właściwie dla siebie,bo mało kto tu zagląda,a nie chce mi się zabiegać o nowych czytelników.Wydarzyło się trochę od ostatniego wpisu.Smutne -odszedł nasz kolega po długiej walce z rakiem.Niby od dawna wszyscy byli na to przygotowani,ale jednak trudno się z tym pogodzić.Leoś mimo ciężkiej choroby był zawsze pełen radości ,humoru,życzliwości.Nie miał już siły rzeźbić,więc zaczął malować-proste to było malarstwo,naiwne.Dostałam jeden obraz w prezencie -i teraz dopiero nabrał on wartości.Zawsze będzie mi Go przypominał.
     Moja wystawa indywidualna w styczniu-nie wiem,czy można to nazwać sukcesem.Spodziewałam się większej liczby gości,ale niektórym coś tam wypadło.4 obrazy się sprzedały,dużo pochlebnych wpisów w księdze pamiątkowej,powinnam być usatysfakcjonowana.Wystawa się skończyła,przyniosłam prace do domu- i odechciało mi się malować.Po prostu nie mam gdzie tego wszystkiego trzymać.Kilka obrazów podarowałam na aukcje dobroczynne,ale jeszcze jest ich za dużo.Nie mam pracowni ,w mieszkaniu robi się coraz ciaśniej.Oprócz obrazów są jeszcze worki włóczek,muliny do haftu,papierów do origami i quilingu,modelina,koraliki,różne szmatki -bo może się przyda.A ja niedawno skończyłam 70,mało czasu zostało,żeby to wszystko przerobić.Swetrów nie warto robić,nie ma zimy.Zaczęłam kiedyś sweterek w technice freeform i leży niedokończony,nie mam motywacji.Dużo tych niedokończonych prac-hafty,sweterki,torebki,patchworki.To jest właśnie mój problem,zanim coś skończę,pojawia się nowa fascynacja i zapominam o poprzedniej.Ostatnio było;origami,hafty,lalki szydełkowe,kartki świąteczne(haft matematyczny plus quiling).W planie -lalki szyte z materiału.No to pokażę ,co niedawno zrobiłam.




Zrobiłam ponad 20 kartek,wszystkie do wysłania.



Szydełkowy klaun-nie wiem,co z nim zrobię.Cieszy mnie sam proces tworzenia.

Lala wyszła zołzowata,może uda się poprawić.

Fragment wystawy.Były jeszcze obrazy olejne,akwarele i obrazki quilingowe.


Zapomniałam jeszcze o nowych haftach,pokażę następnym razem.Oczywiście leżą nie oprawione.