piątek, 18 kwietnia 2014

Przedświąteczne prace i zabawy.

No i już po robocie-co to znaczy dobra organizacja.Dawniej,jeszcze jako młoda pani domu na każde święta byłam umęczona,wykończona.Co prawda wtedy pracowałam zawodowo,ale jako nauczycielka miałam wolne przed świętami.Teraz miałam jeszcze czas na zabawę z quilingiem.Poza tym w tym tygodniu było znów chodzenie po urzędach.Te marne grosze,które dostaliśmy,nie były warte takiego zachodu.
Jutro przyjeżdżają goście.Mam nadzieję,że pogoda pozwoli na wyjście z domu .Przez 2 tygodnie męczyłam się na diecie,oby tylko nie dać  się skusić i nie przesadzać z jedzeniem.Wszystko poszłoby na marne,a waga wreszcie drgnęła.
Zaczynam znów myśleć o malowaniu,mam ochotę wziąć się za pracę zaczętą przy Pałacu Bursztynowym.Ale nie chcę robić bałaganu.Ech,gdyby tak mieć pracownię.
Moje najnowsze papierkowe prace:
Mały obrazek,miałam taką gotową ramkę.

Ramka z kartonowego pudełka po butach oklejonego papierową wikliną 

Tutaj też z pudełka.

Trochę "biżuterii".

Kupiłam na allegro kółka do łączenia elementów,ale są za twarde,nie można ich rozgiąc.Musiałam użyć małych kółeczek i szpilek.

środa, 2 kwietnia 2014

Nie jestem staruszką.

W niedzielę wróciliśmy z urodzin Adamka.Warszawa mnie zmęczyła,nie chciałabym tam mieszkać.Dobrze,że moja córka mieszka tuż obok pięknego parku.Ale te odległości...W dodatku brak informacji PKP.W jedną stronę jechaliśmy do Warszawy Gdańskiej,omijając centralną i zachodnią,w drugą -odwrotnie.Oczywiście nikt nas o tym nie poinformował.Ledwo zdążyliśmy na pociąg.Dobrze,że zięć nie odjechał jeszcze daleko,wrócił i przewiózł nas na Dworzec Centralny.W pociągu gorąco,duszno,podróże -to nie dla mnie.
Wczoraj był planowany wcześniej plener przy Pałacu Bursztynowym.Pogoda spłatała nam figla na Prima Aprilis,było zimno i wietrznie.Przyszły tylko 4 osoby.Dobrze,że wzięłam zimową kurtkę i czapkę.Czasu na malowanie było mało,już o 14 spotkanie z pracownicami Fundacji.Zaczęłam obraz,dokończę na podstawie zdjęcia.Ogrody są piękne,szczególnie ta część nad wodą Na pewno tam wrócimy,kiedy będzie cieplej.
Dziś zaniosłam swoje quilingowe wypociny do biblioteki na Żytniej-wystawa przedświąteczna.Zaproponowano mi indywidualną wystawę obrazów w maju.Teraz są tam prace   Wło-Artu.Druga wystawa na Dziewińskiej,trzecia od jutra w MBP.Nikt nie może powiedzieć,że mało się dzieje.
No i mogę wreszcie zdradzić tajemnicę "małego białego domku".Namalowałam go na zamówienie Bożenki Boczarskiej na okładkę Jej najnowszej powieści.Książka już się ukazała,dostałam kilka egzemplarzy w prezencie.Promocja 29 kwietnia.Przeczytałam maszynopis,podobało się,ale inaczej czyta się gotową książkę,więc wrócę do tej ciekawej historii.Okładka piękna,wyszła lepiej niż oryginał.
Zbulwersowała mnie dziś wypowiedź pewnej pani w radiu i określenie "Sześćdziesięcioletnia staruszka".Nie czuję się staruszką,jestem sprawniejsza fizycznie i bardziej aktywna od niejednej czterdziestolatki.Poświęcam półtorej godziny dziennie na gimnastykę,pracuję społecznie,jestem otwarta na wszelkie nowości,ciągle się czegoś uczę,maluję,robię tyle różnych rzeczy,że nie mam czasu na myślenie o chorobach.Wystarczy obejrzeć moje albumy na FB.Wypraszam sobie takie określenia.Podobnie moje koleżanki z Wło-Artu.Jeśli człowiek ma pasję,to nie ma czasu się zestarzeć.A żeglowanie?Ciekawa jestem,ile czasu ta "młoda"pani wytrzymałaby na wodzie.
Jak wam się podoba?

W ogrodzie pałacowym

Taką modelkę sobie wybrałam.

wtorek, 25 marca 2014

Ciągle kręcę

Dziś prawie cały dzień robiłam jedno quilingowe jajko-nie myślałam,że to takie pracochłonne.Rękodzieło naprawdę nie jest u nas doceniane.Zamówiłam gilotynę do cięcia papieru,czekam na dostawę,będzie łatwiej i szybciej.Poleciła mi ją jedna ze znajomych na Fb,nie miałam pojęcia,że istnieje takie urządzenie.W internecie znalazłam mnóstwo quilingowych wzorów,co jeden,to ładniejszy.Przerwa w malowaniu,ciągle zwijam papierki.Może to dobrze,muszę zatęsknić za malowaniem przed plenerami.Pierwszy,jednodniowy-1 kwietnia przy Pałacu Bursztynowym.W maju Gołaszewo,a potem -woda,lasy,ryby,jagody itd.
Na najbliższej indywidualnej wystawie chciałabym pokazać różne techniki,myślę jeszcze o hafcie wstążeczkowym i nitkografii.Do przyszłego roku może zdażę.
Na płótnie był rysunek,nie dał sie zamalować akrylem.Ramkę zrobiłam z papierowej wikliny.

Tu całe płótno miało być oklejone skorupkami,a na tym decoupage.Ale nie starczyło mi cierpliwości.

Wczorajsza praca.Bardzo pracochłonne te kwiatki.

Wielkanocna zawieszka.

Z papierowej wikliny-znalazłam tutorial na You Tbe.Wydawało się proste,ale namęczyłam się.Wyszło krzywo.

To kwiatowe drzewko zrobiłam dla koleżanki na wernisaż w kwietniu.

środa, 19 marca 2014

Quilingowe próby.

No i wciągnęło mnie na amen-kręcę,zwijam,sklejam i psuję sobie wzrok.Chodzi oczywiście o quiling.Nie wychodzi mi jeszcze równo,ale nabieram wprawy.Zaczęłam od pasków 0,5 cm,z tymi idzie najłatwiej-zrobiłam 2 komplety"biżuterii".Teraz próbuję zrobić kartkę świąteczną,to trudniejsze,bo paski muszą być jak najwęższe.Na Youtube znalazłam mnóstwo lekcji,tylko kręcić.Nie mam gotowych pasków,a cięcie papieru to najmniejsza przyjemność.Ciekawe,jak długo potrwa ta nowa pasja.
W poniedziałek miałam spotkanie z sześciolatkami w przedszkolu,pokazałam,jak powstaje obraz olejny.Musiałam malować szpachelką,żeby nie używać terpentyny,mogłaby komuś zaszkodzić.Miś wyszedł dość toporny,ale zostawiłam go na pamiątkę,żeby nie nosić mokrego obrazu.Zostawiłam też "Złotą rybkę"-coś w sam raz dla dzieci.Wychowawczyni innej grupy również jest zainteresowana takim pokazem.Może ktoś z Wło-Artu będzie miał ochotę.
W piątek zamykamy wystawę "Być kobietą",zabieramy obrazy.1 kwietnia mamy umówiony plenerek przy Pałacu Bursztynowym.Od 2 kwietnia wystawa prac z kwiatami w "mojej"bibliotece,3 kwietnia zebranie i wernisaż Stasi.Zamęczę ludzi,czuję,że niedługo będą mieli mnie dosyć.No,ale ostrzegałam,że mam paskudne belferskie nawyki.
Jeśli chodzi o malarstwo,to na sztaludze tańcząca para,o której myślałam już dawno,skończona słodka "Wiosna",sprzedana w internetowej galerii "Tęsknota za latem."
Moja pierwsza quilingowa praca-dlatego krzywa.

Drugi komplet

Zakładki na konkurs -haft matematyczny.

Wiosno,ach to ty?

Z tym będzie jeszcze trochę pracy.


piątek, 14 marca 2014

Nowe prace

Dawno tu nie zaglądałam,nie mam nastroju do pisania.Teraz mam czas malowania.Chyba jeszcze nigdy nie namalowałam tylu obrazów w tak krótkim czasie-no,za wyjątkiem plenerów.Jedna praca nie skończona,a już mam pomysł na następną.Wiem z doświadczenia,że to minie,coś innego mnie dopadnie,więc trzeba tę wenę wykorzystać.Na wystawę majową z okazji Dnia Matki mam 4 prace,nie wiem,jak inni się postarają.Na Dzień Kobiet spisali się na medal,zrobili mi niespodziankę.Moim zdaniem wystawa bardzo udana,a że nikt z "władz" nie przyszedł-to tylko ich strata.
W poniedziałek  spotkanie w przedszkolu z sześciolatkami.Mam im pokazać,jak wygląda praca malarza.Potem wybierzemy się chyba ze Stasią do Pałacu Bursztynowego,żeby zaplanować coś na maj.Musimy zadziałać już na początku maja,bo od 20 plener.Po powrocie z Gołaszewa przeprowadzam się na jacht i spróbuję oderwać się od wszystkich kłopotów związanych z Wło-Artem-chociaż trochę mi będzie tego brakowało.Przez kilka ostatnich dni była taka piękna pogoda,że chciałoby się już być
 na wodzie.Ale od jutra ochłodzenie i jeszcze spadnie śnieg.
Ani się obejrzymy,kiedy przyjdą święta.Zrobiłam kilkanaście kartek metodą "iris folding",bardzo przyjemna praca i szybko widać efekty.Dziś dla urozmaicenia pobawiłam się quilingiem-to jest żmudna robota.Są ludzie,którzy robią cuda tą techniką,popatrzeć przyjemnie,ale robić tego chyba nie będę.Ciągnie mnie do biżuterii sutaszowej,mam trochę materiałów.Jak już pisałam,doba jest za krótka.
Wg Vincente Romero Redongo

Poprawiłam trochę mamę.


Też wg V.Romero

Na razie mam 11 takich kartek.

środa, 5 marca 2014

Rogaliki

Tym razem na ostatki nie smażyłam pączków.Upiekłam mniej kaloryczne rogaliki.Przepis wypróbowany,sprawdzony wiele razy.Gościom smakowały,ja też bardzo je lubię-są kruche,niezbyt słodkie,polecam.
Składniki:
1 kg mąki
2 kostki margaryny(najlepsza "Z Kruszwicy')
3 jajka(2 żółtka,1 całe)
3 łyżki cukru
szczypta soli
1/2 szklanki zimnego mleka
10 dag drożdży
Drożdże wymieszać z mlekiem( zimnym!).Margarynę posiekać z mąką,solą  i cukrem,dodać jajka i drożdże ,zagnieść ciasto.Jeśli trzeba,dodać trochę mleka.Wstawić do lodówki na 2 godziny.Brać po kawałku ciasta-resztę trzymać w lodówce-wałkować dość cienko,formować rogaliki.Ja nadziewam je najczęściej powidłami śliwkowymi,ale tym razem użyłam dżemu z borówek(własnej roboty).Powidła się skończyły.Może być dowolny dżem,byle dość gęsty.Oczywiście można puścić wodze fantazji i zrobić inne nadzienie,np.z sera,maku.Jeśli zrobimy ciasto bez cukru,mogą być pyszne paszteciki z mięsem ,grzybami itp.
Gdy rogaliki podrosną,smarujemy je rozbełtanym białkiem albo jeszcze lepiej całym jajkiem-wtedy ładnie się zrumienią.Pieczemy w temperaturze ok.200 st.C.Gorące smarujemy lukrem:cukier puder i trochę wanilii utrzeć z sokiem cytrynowym i wodą do konsystencji gęstej śmietany.Zamiast lukru można użyć polewy,takiej,jak w moim przepisie na ciasto z wiśniami-ale wtedy smarujemy rogaliki po ostudzeniu.Z podanych składników wychodzi dość duża ilość,można wziąć połowę,albo część gotowych rogalików zamrozić.Do zamrożenia nie lukrować.Takie zamrożone wystarczy wstawić na parę minut do gorącego piekarnika i potem polukrować -będą jak świeże.Smacznego.Jeszcze kilka zdjęć.



Dobrze jest posmarować wierzchołki trójkątów białkiem.Nie będą się rozwijać podczas rośnięcia ciasta.


piątek, 28 lutego 2014

Potyczki z komputerem

Dziś oddałam wreszcie ofertę na konkurs o dotację.Straciłam na to wiele czasu i nerwów,mam nadzieję,że następnym razem pójdzie lepiej.Myślałam,że umiem pisać na komputerze,tymczasem przy wypełnianiu formularza ciągle wyskakiwały mi jakieś niespodzianki,dlatego zajęło to tyle czasu.Ręcznie zrobiłabym to 5 razy szybciej.Chyba muszę zapisać się na jakiś kurs.Nareszcie mogę robić to,co chcę,a nie- co muszę.Aż dziwnie się z tym czuję.
Następny tydzień znów wypełniony po brzegi.We wtorek przyjdą goście,więc już w poniedziałek trzeba coś przygotować.W środę urządzanie wystawy,w czwartek zebranie,w piątek wernisaż.Ale  takie sprawy mnie nie męczą.Najbardziej się denerwuję,kiedy nie umiem czegoś zrobić.Namalowałam w przerwach między poszczególnym etapami walki z komputerem obraz na majową wystawę z okazji Dnia Matki. Dla odprężenia.Nie jestem tak zupełnie z niego zadowolona,ale mam jeszcze dużo czasu na poprawki.Dziś zaczęłam następny-wg dzieła Pino Daeni.Jego kobiety są zachwycąjące.Nie mogę się doczekać jutra,żeby malować przy dziennym świetle.Na razie mam podmalówkę.Czeka mnie jeszcze jedna przyjemność - spotkanie z Bożenką i babskie pogaduchy.Poniedziałkowe pichcenie dla gości to też przyjemność.Może podam jakieś przepisy ze zdjęciami.
Szydełko musi poczekać,trochę mnie już znudziło.Teraz chętnie bym zrobiła jakiś patchworkowy obraz,ale na to muszę mieć spokojny dzień,bez żadnych innych planowanych zajęć.
Oto moje najnowsze dzieła:
Cyklameny,które dostałam na urodziny

Obraz na Dzień Matki

A to zaproszenie na wystawę,które wykonałam sama.Nie jest to może dzieło wysokich lotów,ale moje pierwsze,zrobione w programie paint.